Blog Marka Krukowskiego

Wpisy

  • środa, 27 czerwca 2012
  • piątek, 11 maja 2012
  • poniedziałek, 30 kwietnia 2012
  • czwartek, 26 kwietnia 2012
    • — Witam pana... — rzekł przychodzień. - mała antologia witań mniej mejnstrimowych - w opracowaniu

      Jak ktoś ma lepsze przykłady, to witam. (zob A.III) Jak inne też. Przeciwne jak najbardziej. Z chęcią zmienię tytuł na "mała antologia witań".


      A. Witam - performatyw


      I. Gość do gospodarza:

       

      Bolesław Prus - U pani Piotrowej

       

      PANI PIOTROWA (w kuchni)

      A a a! nasz kochany, dawno niewidziany pan Rzodkwiński!...

       

      PAN RZODKWIŃSKI

      Witam panią, jakże zdrowie, a co tam mamy na zupkę?...

       

      PANI PIOTROWA

      Cytrynowa i rosół...

       

       

      Stefan Żeromski - Dzieje grzechu tom II, rozdział XXVIII

       

           W chwili, gdy się ta rozmowa toczyła, do sali wszedł przypadkowo Bodzanta. Ogromna jego postać zagrodziła drzwi. Stał przez chwilą bez ruchu, pilnie patrząc w Spławskiego. Po pewnym czasie rzekł głośno, swoim zwyczajem:

      — Przecie to jest ten Płaza-Spławski...

      — Witam pana... — rzekł przychodzień.

      — I ten w Majdanie? No, to już koniec świata bliski! Czy tylko czasem nie chcesz szukać tu schronienia i rozpocząć okresu pokuty? — krzyczał co sił.

       

       

      Juliusz Słowacki - Złota Czaszka Akt II, scena V

       

      Wchodzi P. Strażnik.

      P. STRAŻNIK

      Przewielebny ksiądz Gwardian jeszcze nie wstał?

       

      ZAKRYSTIAN

      Wczasuje się jeszcze, mości dobrodzieju.


      P. STRAŻNIK

      Zaczekam...


      Zakrystian podaje stołek. — Strażnik siada i opiera się na złotej lasce dumając. — Zakrystian tymczasem fałduje obrusy, nalewa ampułki i obciera z pyłu krucyfikse. — Wchodzi Ksiądz, kłania się Strażnikowi — potem idzie do stołów i ubiera się w ornat. Cisza głęboka... — Wchodzi Gwardian. Pan Strażnik wstaje.


      P. STRAŻNIK

      Witam ojca Gwardiana.

      Całuje w rękę.


      KS. GWARDIAN

      A! Pan Strażnik!?


      P. STRAŻNIK

      Proszę o posłuchanie...

       

       

      II. Wzajemne na drodze

       

      Franciszek Mirandola - Dziewczę ze słonecznego wzgórza - tłumaczenie z: 

      Bjørnstjerne Bjørnson - Synnøve Solbakken, rozdział 8

       

           Nagle obie strony zauważyły, że służba ich i znajomi patrzą na to, co czynią, przeto Guttorm zbliżył się do Sämunda i odwracając twarz powiedział:

      — Witam cię!

      — I ja także! — odrzekł Sämund.

           Potem Sämund zwrócił się do żony Guttorma i rzekł do niej również:

      — Witam!

      — Dziękuję... — odpowiedziała krótko, nie podnosząc oczu.

       

       

       

      III. W liście (choć nie na początku i jako wyrażenie zgody na współpracę)

       

      List Elizy Orzeszkowej do Wacława Makowskiego

       

      7 sierpnia 1879 r.

      Szanowny Panie

           Nie mając dotąd zezwolenia władz rządowych na otworzenie księgarni w Wilnie w warunkach takich, w jakich ją mieć chciałam, nie porozumiewałam się z Panem osobiście ani Mu nawet nie podziękowałam jeszcze za dobrą chęć współpracowania z nami w przedsięwziętym dziele. Obecnie upewniwszy się co do otrzymania odnośnego konsensu, witam Pana serdecznie i proszę, abyś Pan zechciał co do szczegółów zajmującej nas sprawy, takich naturalnie, które w Warszawie omówić i załatwić się dadzą, porozumieć się z panem Chełmińskim, oddawcą listu tego, a dobrym znajomym moim i spólnikiem przedsięwzięcia naszego. — Księgarni naszej nie otworzymy, zdaje się, prędzej jak za miesiąc lub nawet później, obecność jednak Pana w Wilnie będzie konieczną znacznie wcześniej, z powodów choćby materialnego urządzenia zakładu. Bardzo serdecznie rada będę, jeżeli Pan zechce wraz z powracającym panem Chełmińskim przybyć na miejsce obecnego zamieszkania mego (trzy mile od stacji! kolei grodzieńskiej), abyśmy mogli poznać się osobiście, rozmówić się obszernie i umówić stanowczo a szczegółowo.

      Z szacunkiem i życzliwością 

      El. Orzeszkowa

       

       

       

      IV. Z dodatkowym akcentem potwierdzenia zmiany statusu lub zauważenia zmiany sytuacji


      Aleksander Fredro - Zemsta Akt III, scena V


      PODSTOLINA

      Otóż jestem na wezwanie

      W twoim domu, mój Rejencie,

      Co dowodem niech się stanie,

      Żem zmieniła przedsięwzięcie.

      Nie straciłam na namyśle

      Niepotrzebnym czasu wiele -

      Bo ja rzadko kiedy myślę,

      Alem za to chyża w dziele -

      I nie mówiąc Cześnikowi:

      "Mój staruszku, bądźcie zdrowi,

      Milsze od was są sąsiady" -

      Podpisuję twe układy

      I w minucie tutaj staję. -

      oddając papier złożony

      Waszmość panu jeden daję,

      Drugi odpis u mnie będzie -

      I wzajemnie dane słowa,

      Witam ciebie jak synowa.

       


       

       Józef Ignacy Kraszewski - Hrabina Cosel tom I, rozdział III

       

           Trzy panie, którym towarzyszył pomięszany minister, stały wśród sali jeszcze, gdy służący odwołał Hoyma, za którym się drzwi gabinetu zamknęły. Hrabina Reuss pierwsza usiadła, pochylając się ku pięknej gospodyni.

      – Droga moja – szepnęła – bardzom rada, że pierwsza cię witam rozpoczynającą życie nowe. Wierz mi, mogę ci się przydać na co. Hoym niechcący podstawił ci pod nogi podnóżek, po którym wynijść możesz wysoko. Jak anioł jesteś piękna!

       

       


       

      B. Witaj!


      I. Inwokacja do krainy


       

      Jan Kasprowicz - Księga ubogich, początek

       

      Witajcie kochane góry,

      O witaj, droga ma rzeko!

       


       

      Stanisław Trembecki - Sofiówka w sposobie topograficznym opisana wierszem, początek

       

      Miła oku, a licznym rozżywiona płodem,

      Witaj, kraino, mlekiem płynąca i miodem!

       


       

      Maria Konopnicka - O krasnoludkach i sierotce Marysi, rozdział IV

       

           Stał sobie ten dąb, wtedy jeszcze młody dębek, w cichej dąbrowie, a niedaleko wśród cienia lip i brzęku pszczół widać było jasną, modrzewiową chatę. W chacie mieszkało troje ludzi: Piast, Rzepicha i synaczek ich, którego wołali Ziemowit, bo się okrutnie w tych polach kochał, a co wyszedł na próg chaty, to mówił: "Ziemio, witaj!"

       

       

       

      II. Toast (!)

       

      Paweł Popiel - tłumaczenie:

      Homer - Iliada, Pieśń IX


      Oni do strawy gotowo leżącej sięgają rękoma

      Wreszcie gdy jadła i picia wszelkiego mieli do syta,

      Ajas Foinixowi dał znak. Zrozumiawszy Odyssej

      Pełnym wina kielichem wypija w ręce Achilla:

      "Witaj Achillu! Zaprawdę na uczcie nam wspólnej nie zbywa

      Tak w obozie, w namiotach Agamemnona Atrydy,

      Jakoż znowu i tutaj

       

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „— Witam pana... — rzekł przychodzień. - mała antologia witań mniej mejnstrimowych - w opracowaniu”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      marekkrukowski
      Czas publikacji:
      czwartek, 26 kwietnia 2012 09:55
  • środa, 25 kwietnia 2012
  • wtorek, 24 kwietnia 2012
    • Witam!

       

           Przez polski Internet przewala się burza wywołana deklaracją Michała Rusinka, który zapowiedział, że na mejle zaczynające się od słowa "Witam!" odpowiadać nie będzie. Temperatura sporu jest bardzo wysoka. Przeciwnicy witania na powitanie zarzucają zwolennikom brak kindersztuby, zwolennicy przeciwnikom bucowatość.


           Dla uzasadnienia swojej decyzji Rusinek powołał się* na normę ograniczającą użycie tej formy do sytuacji powitania gości. Ponieważ byłem nieświadomy istnienia takiej normy, zdecydowałem się sprawę wyjaśnić - kindersztuby już co prawda nie nabędę, ale znajomość języka polskiego zawsze może się przydać.


          Oto niepokojące wyniki mojego śledztwa:


          Oba duże powojenne słowniki języka polskiego (Doroszewskiego i Dubisza) nic o istnieniu takiej normy nie mówią, nie wiedzieli o jej istnieniu również pisarze tacy jak Fredro, Mickiewicz, Słowacki, Krasiński, Orzeszkowa, Sienkiewicz, Prus, Żeromski, Dołęga-Mostowicz, skoro w ich tekstach dostępnych wśród zbioru dokumentów strony Wikiźródła znajdujemy przykłady na inne użycia tego zwrotu. 


          Prawdopodobnie sprawczynią całego zamieszania jest pani profesor Małgorzata Marcjanik, specjalistka od językowego savoir-vivre'u - w każdym razie Michał Rusinek, którego ośmieliłem się zapytać o referencje dla cytowanej przez niego normy, odesłał mnie do notki poprawnościowej ze stron PWN.

       

           Czytamy tam, co następuje: "Zwrot do adresata w formie Witam słusznie wywołuje Pana negatywną reakcję, ponieważ wyraża wyższość nadawcy wobec odbiorcy, co nie zawsze odpowiada rzeczywistej relacji łączącej partnerów korespondencji (...). Stosownie użyta forma Witam / Witamy dotyczy tylko takich sytuacji, jak powitanie gości przez gospodarzy czy powitanie odbiorców radiowych i telewizyjnych wypowiadane przez prowadzących audycje."


          Jak już wspomniałem wśród dokumentów Wikiźródeł możemy bez trudu znaleźć przykłady na zupełnie inne sposoby użycia tego zwrotu. Nie będę ich tu cytował wszystkich, zainteresowanych odsyłam pod podany adres, ale przed zaprezentowaniem dwóch nie potrafię się powstrzymać. Z oczywistych przyczyn ulubiłem sobie przykład z "Emancypantek" Bolesława Prusa:

      "Weszli na rynek, a jednocześnie wybiegł z apteki pan Krukowski i powiewając jasnym kapeluszem wołał z daleka:

      - Witam panie!... co za szczęśliwy traf!..."

      Ale poważne wątpliwości co do trafności analizy pani profesor nasuwa już pierwszy wyświetlany przykład - początek pieśni kościelnej z 1838 roku:

      "Witam cię witam Jezu me kochanie,"

       

          Co prawda można by tu bronić stanowiska pani profesor, argumentując, że gdzie tam XIX-wiecznemu użyciu do dzisiejszych norm, tyle że nie bardzo potrafię zrozumieć, jak taki argument mógłby bronić  XX-wiecznego poczucia stosowności przed zmianami zachodzącymi w wieku XXI.


          Jednak nie brak znajomości literatury polskiej jest tym, co mnie najbardziej zadziwia w wypowiedzi pani profesor. Prawdziwie szokujące jest założenie, że gospodarz witając gości wyraża swoją wyższość nad nimi.


          To naprawdę jest zdanie specjalistki od savoir-vivre'u? Profesor? Osoby, której zawód polega na wyznaczaniu całemu narodowi norm stosowności? Której ktoś za to płaci? Państwo? My wszyscy?

       

          Coś jest bardzo nie tak. Coś jest bardzo nie tak. Coś jest z nami bardzo, bardzo nie tak.

       

      -------------------

      * w komentarzu pod deklaracją na Facebooku, nie w wywiadzie dla Gazety Wyborczej

       

       

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (32) Pokaż komentarze do wpisu „Witam!”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      marekkrukowski
      Czas publikacji:
      wtorek, 24 kwietnia 2012 03:34